Głupie zwierzę

Człowiek oswoił się z najbardziej potrzebującym go gatunkiem, zaprosił pod dach, nakarmił, rozwinął popędy, nauczył współpracy dającej obopólną korzyść, a następnie zmienił w stopniu zagrażającym jego życiu i zdrowiu, wielu psom uniemożliwiając egzystencję bez pomocy chirurga. Człowiek na dodatek jest w stanie spokojnie patrzeć na cierpienie, które uważa za „urocze” i „niezbędne” z punktu widzenia

Kto bogatemu zabroni?

W dzisiejszych czasach biedne, wymagające pomocy psy stały się uczestnikami globalnej wioski i niejednokrotnie odbywają dalekie podróże; spokojnie, nie będę marudzić na temat sensu przywożenia infantylnym mieszkańcom Nowego Sącza którzy „zakochali” się w psie ze zdjęcia bezdomniaka ze Szczecina, choć identycznego psiaka znaleźliby w przytulisku pięć kilometrów od domu. To nawet interesujące zjawisko, ale o

Mój piękny ogród. He he.

Śmiem twierdzić że większości z nas, psiarzy, na myśl o psie (planowanym psie) włącza się reklamowy film. Coś w stylu „idę przez park a wymarzony pies biegnie obok” albo – uwaga: „siedzę w ogrodzie na leżaku, na szmaragdowej trawie, wokół kwitną kwiaty, cisza, spokój, obok mnie leży mój kochany, najpiękniejszy na świecie pies”. O ile

Zbieracze z makijażem

Animal Hoarding Syndrome. Tak się to zwie w ległydżu. Akurat bodajże jedynie Amerykanie poważniej zajęli się problemem. Chodzi o bardzo poważne zaburzenie, polegające na kompulsywnym przygarnianiu (lub kupowaniu) dużych ilości zwierząt aż do utraty kontroli nad tym zjawiskiem. Sam syndrom zbieractwa jest na tyle ciekawy (ale i przykry), że poświęcimy mu osobne teksty. Na razie

Spacer ciekłokrystaliczny

Zdarzyło mi się jakiś czas temu natknąć na grupkę psiarzy ciekłokrystalicznych*). Dla wyjaśnienia: ten gatunek ludzi egzystuje wyłącznie podłączony do różnych urządzeń, dzięki którym łączy się ze światem, a zwłaszcza „znajomymi”. W ten sposób obiekt bezustannie potwierdza fakt swojego istnienia a zwłaszcza „robienia czegoś istotnego”, bowiem, jak wiadomo, gdyby po prostu przeszedł się z psem

Wróć, Luciu, wróć!

Tak mi się zahaczyło o spacery i przy okazji, jak tu by nie kombinować, wychodzi, że najważniejszą rzeczą, którą każdy pies powinien mieć w swoim repertuarze, jest przywołanie. Uwaga: dalej pod tym słowem rozumieć powinniśmy „natychmiastowy powrót do właściciela na wezwanie niezależnie od istnienia czynnika czy czynników rozpraszających”. Ta

Okrucieństwo nie do przyjęcia

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego właściwie w naszym gatunku tak strasznie dużą karierę zrobił jogging. Jak wiemy, amerykański twórca i pomysłodawca tego sportu dla mas padł w końcu na zawał serca, ale co tam.  Ludziska zaczęli biegać i pewnie nie przestaną, choć jak dla mnie, gdybyśmy chcieli być tak bardzo zgodni z naturą, to powinniśmy raczej