Brud

w3

bearded-collie

„Kombinezon granatowy, twarz wesoła, w ręku klucz” śpiewały dzieci w realsocjalizmie, bodajże o traktorzyście czy innym mechaniku.

Co do meritum, jak by tam nie gadać o okolicznościach, to ów ochronny kostium – kombinezon – kojarzy się z wszystkimi, którzy w swojej robocie stykają się z pracami przy maszynowych bebechach, jasne jest bowiem, że się przy tym człowiek brudzi. Podobnie zresztą jak budowlaniec, ogrodnik, kucharz.

Potem się taki gość przebierze i może robić za anioła w świetlistej białej szacie (co do paznokci u mechanika to mam jednak wątpliwości, czy uda się je kiedykolwiek na sto procent doczyścić).

Właściciele psów, żyjący z nimi – w sumie – na okrągło mają zasadniczo mniej szans na świetlistość ubrania, ciała oraz otoczenia, z uwagi na to, że zwierzęta brudzą jak jasna cholera. schnauzerNiewiele da się z tym zrobić, co więcej, prawdziwie psolubne jednostki odczuwają z tego powodu rodzaj perwersyjnej przyjemności – i dobrze, warto jednak żeby obywatele wiedzieli o tym aspekcie posiadania zwierzaka zanim podejmą poważną decyzję.

Zawsze mnie zadziwiało, że chęć posiadania zwierzątek deklarują czasem ludzie o wysokim poziomie pedanterii albo tacy co to za szczyt szczęścia uważają mieszkanie będące przedłużeniem wnętrza ich rodzimej korpo: rozumiecie, ten minimalistyczny styl, zimne jarzeniówki, dużo stali inox, gładka podłoga i ewentualnie skórzane kanapy.

W to wszystko pies wnosi tak dużo chaosu, że albo zrujnuje takim właścicielom światopogląd i nieodwołalnie spaczy ich gust (oby), albo będzie od początku do końca głęboko nieszczęśliwy.  dog-1043992_960_720Nawet jeśli jakaś dziedzicznie obciążona ludzka istota wymyśli sobie super-higienicznego małego pieska który będzie nic, ino noszony w torebce. Nie ma bata, nawet pies którego na siłę będziemy odrealniać jakoś sobie poradzi.

Nie trzeba mieć komondora, żeby zmiatać szufelki piasku z podłogi. W dziedzinie linienia owczarek niemiecki jest niekwestionowanym liderem, ale już milutki mops potrafi nieźle dać do wiwatu takim ludziom, którym przeszkadzają słynne już, kultowe kłaki w jajecznicy. *) Takie, na przykład, bouviery i sznaucery w zaskakujący sposób potrafią przemienić otoczenie, po prostu pijąc wodę z miski. Wokół można spokojnie sadzić ryż i dość szybko uzyska się przyzwoite plony.

Nie wspomnę o drobnych incydentach z codziennego życia gdy nasz zwierzak natknie się na źródło lekkiego, przyjemnego zapachu używanego na dzień, typu ususzona żaba. Zapachy wieczorowe – zgniły śledź, padlina z siedemnastego stulecia, odchody łosia i tak dalej – zazwyczaj budzą we właścicielach mordercze instynkty, zwłaszcza że psy z lubością nakładają je na siebie w sytuacjach możliwie trudnych, kiedy na przykład trzeba zwierzaka odwieźć do domu w tym stanie samochodem albo coś.

Oczywiście ten stan umysłu to stan przejściowy, utrzymujący się zazwyczaj do momentu w którym kolejna kąpiel usunie już z naszego psa tę intrygującą woń. Wnętrze auta oraz część mebli w mieszkaniu też da się jakoś odkazić, nie bądźmy drobiazgowi. Zresztą od smrodu jeszcze nikt nie umarł.

doberman-739830_960_720Jeśli jesteś prawdziwym psiarzem, to już dawno zdążyłeś przystosować wnętrze tak, żeby była możliwa pokojowa koegzystencja: zmieniłeś pościel z ekskluzywnej bawełny z dodatkiem jedwabiu na łatwą w praniu korę albo flanelkę. Pożegnałeś się z odnowionym niedawno u drogiego jak cholera renowatora mebli fotelem, to znaczy zaakceptowałeś że dzięki psu mebelek zyska z powrotem antyczny, niedbały wygląd. I tak dalej.

Oczywiście można się upierać, na przykład, przy flokowanych dywanach z długim, ekskluzywnym włosiem, jako miłych elementach zdobniczych we wnętrzu. Są przytulne, fakt, i dlatego na przykład tak świetnie się na nie wymiotuje, kiedy się jest psem, ma się rozumieć. Czyszczenie rzygowin z tej plątaniny długo pozostaje człowiekowi w pamięci. Jesteśmy gatunkiem rozumnym i uczymy się dość szybko. Stąd duże prawdopodobieństwo że zamienimy śliczny futrzak na parciany chodnik który tak fajnie się szoruje ryżową szczotą. Jakby co.

Na dywany doskonale się też sika, pod warunkiem, że nie jest dostępne rozbabrane łóżko z pościelą, w którą mocz wsiąka nawet lepiej i w związku z tym jest małe ryzyko zamoczenia sobie łap, które może nastąpić gdy zrobi się kałużę na twardym podłożu typu terakota czy parkiet. No niechby panele (te z kolei zjawiskowo się wypaczają, o ile uda się wiele razy trafić z kałużą w to samo miejsce). Tę opcję powinien przewidzieć każdy przymierzający się do projektu szczeniak / staruszek / pies po przejściach.

mastino-napoletano-672800_960_720Pamiętam wnętrze mieszkania zaprzyjaźnionego hodowcy mastifów. Na tym facecie widok gluta długości metra zwisającego z żyrandola nie robił już żadnego wrażenia. No i dobrze.

Na spacery prawdziwy psiarz założy coś, na widok czego każdy kostiumolog zacmoka z zachwytem, twierdząc, że nigdy nie widział lepszej stylizacji na kloszarda. Wiadomo, że szczęśliwy pies (a czasem pies zestresowany) co jakiś czas zostawi na człowieku odcisk łapy, w możliwie zaskakującym miejscu. Garnitur z Bond Street pewnie by to przeżył, gorzej z zawartością tego garnituru która by się mogła zbezczeszczeniem takiego ubrania zbulwersować.

Wiem wiem, piesek nie powinien skakać na człowieka, bla, bla, bla. Spadajcie, nudni pedanci. Ja tam lubię bliskie kontakty z moimi zwierzętami i z obserwacji wnioskuję, że bardzo wielu właścicieli psów ma podobnie.

W ogóle robienie czegokolwiek z psem – nagradzanie go, karcenie, uczenie, nawiązywanie więzi – zazwyczaj owocuje zmianami w ludzkim wyglądzie. Człowiek z początku długiego spaceru nie wygląda jak człowiek z końca długiego spaceru, to elementarne, drogi Watsonie.

Swoją drogą, za wuj nie rozumiem, jak można szkolić psy nie brudząc się – jak to na przykład (udaje, że) robi niegdyś aktorka, obecnie celebrytka Victoria Stilwell. Znaczy się rozumiem mechanizm, wizja bezdotykowego treningu jest dla wielu osób (zwłaszcza tych od sterylnych mieszkań i och, ach, dobrych serduszek) ogromnie kusząca, jednakowoż to jak z tym mechanikiem samochodowym – no nie da się. „Jak się nie przewrócis, to się nie nauczys”.

Pamiętam jedną taką kobietę z naszego podwórka, jak przez czas jakiś chyba strasznie chciała stać się taką polską Victorią; woman-163687_960_720na szczęście jej się nie udało, po pierwsze dlatego, że jednak trochę więcej wiedziała o trenowaniu psów, niż Stilwell kiedykolwiek się naumie (zresztą wygląda na to że nie ma nawet ochoty się czegoś więcej dowiedzieć, bo w programach telewizyjnych mina pod tytułem „wytrzeszczam oczy i wywracam nimi = biiip! dezaprobata wobec właściciela niegrzecznego pieska” wydaje się w zupełności wystarczać za cały program szkoleniowy), po drugie, kiedyś spróbowała udać się na jakieś psie seminarium w niemal pełnym celebryckim umundurowaniu, czyli w odzieniu niby sportowym, ale przepięknie dobranym kolorystycznie; z tipsami i udatnie (o ile umiem to ocenić) dobranym pod kolor stroju makijażem. Jedynym, co ludziom darowano, były szpilki na nogach. Na to się nie zdobyła.

Sruuu, zaczął padać deszcz, nasza bohaterka poruszająca się po placu ze swoim energicznym psem natychmiast uległa ubłoceniu po pachy, tipsy się jej poszczerbiły od sznurków przy piłkach, a gdy odwróciła się facjatą do publiki ta z niekłamanym zachwytem dostrzegła że makijaż, choć pewnie reklamowany jako wodoodporny, bynajmniej takim nie był i w związku z tym śliwkowo-fioletowe zacieki spłynęły niewieście aż do podbródka, ozdobione dodatkowo rozmazanym czarnym tuszem do rzęs. Istny Hotel Transylwania.

Podli uczestnicy spotkania jakoś nie zwrócili kobiecie uwagi że jej twarzy się coś przytrafiło i w efekcie spędziła w tym stanie pół dnia. Widocznie nagłe spojrzenie na siebie w lustro spowodowało – szczęśliwie – nielichy wstrząs i wyegzorcyzmowało z niej tę Victorię Stilwell na amen, bo potem przestała się tak wygłupiać.

Czymś w rodzaju zboczenia jest też dla mnie – wyznaję – konkurs Młody Prezenter i w ogóle fatalna, przychodząca do nas głownie z USA moda prezentacji psów na wystawach jakby to były storczyki w doniczkach, tylko ruchome. Ba. Żaden ogrodnik – hodowca breitling repliki tych storczyków nie ubrałby się na wystawę kwiatów tak, jak niektórzy handlerzy.

Uwaga: nie mówię o zabawnym i nieszkodliwym pokazywaniu psów konkretnych ras w strojach jakoś tam odnoszących się do historii czy użytkowości. Chodzi mi o uporczywe wmawianie ludziom, że kynologia, zajmowanie się psami to takie ę, ą zajęcie i w związku z tym nieodzowne jest do niego chorobliwe wymuskanie. Nie postuluję wchodzenia na ring w oberwanej szeleszczącej katanie z lumpeksu i rozciągniętych gaciach (przepraszam za pardą, jak mawiał pan Walery Wątróbka) ale chyba, jednak, są jakieś pośrednie stany między tym, a kretyńskimi garsonkami i szpileczkami pań usiłującymi biegać z psami, które powoli przestają w ogóle wyglądać jak istoty żywe, tak są wystrzyżone, wyfarbowane, wytalkowane i na dodatek wyprane z popędów.

Nie, nie, nie. Veto!golden-retriever-980417_960_720

Pies – to szczęśliwy powiew chaosu w stechnicyzowanym świecie, to bunt przeciwko tym wszystkim „jak-się-zetkniesz-z-bakterią-to-umrzesz”, wyraz sprzeciwu przeciwko reklamom w których różne płyny zabijają 99, 9% zarazków, a na wystrzyżonej trawce nie śmie wyrosnąć żaden chwast.

Pozdrawiam, bracia bałaganiarze! Nie dajcie się ponieść manii czyścioszkowatości. Jeśli jesteście nią choć trochę zarażeni, to najwyższy czas sprawić sobie psa. Jeśli go przypadkiem jeszcze nie macie.

 

*) Słynny obrazek Psich Sucharków, o:

facebook.com/psiesucharki
facebook.com/psiesucharki

 

 

4 thoughts on “Brud

  1. Zofia

    Cóż za przemiła lektura dla mnie! Wszystko zgadza się idealnie i ze wszystkim też się zgadzam, poza jednym jedynym drobiazgiem. To nie owczarek niemiecki jest niekwestionowanym liderem linienia. Pierwszeństwo ma na pozór niegroźnie ofutrzony malinois…

  2. Marta

    Fala hejtu wylała się na mnie, gdy na zadane pytanie, co dajecie swoim psom do picia, zgodnie z prawdą odparłam, że mój belg samoobsługuje się chłepcąc wodę z kibla, bo to jakoś woli zamiast własnej miski:-)Z zadziwieniem odkryłam bowiem, że wiele dziewcząt poi swoje psy wyłącznie wodą mineralną a w najgorszym przypadku przegotowaną kranówką…..Wyobrażam sobie, że to były właśnie takie swojskie wersje Victorii Stilwell:-)

  3. Dorota

    Nie przesadzaj.
    Rozumiem, że nie używasz kostek toaletowych ani żadnych innych środków typu Domestos do spłukiwania toalety?
    Kiedyś możesz użyć i zapomnieć dokładnie umyć toaletę, a pies się tego napije i nieszczęście gotowe.
    Tak trudno postawić miskę z wodą, choćby kranówą?

    U mnie deska jest stale opuszczona m.in. z powodów stosowania chemii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *