Kto może odetchnąć

statler3

W ostatnich dniach w Stanach Zjednoczonych odbyła się największa wystawa psów rasowych zarejestrowanych w AKC (American Kennel Club) – Westminster Dog Show. Chow Chow Westminster 2016 /APPodobnie jak Crufts wystawa ta wzbudza rokrocznie ogromne zainteresowanie, jest szeroko opisywana w mediach, zwycięzcy trafiają do najważniejszych serwisów informacyjnych etc. AKC jest takim amerykańskim odpowiednikiem FCI (organizacje wzajemnie uznają swoje rodowody) – reprezentuje też podobny poziom dbałości o dobrostan hodowanych ras.

Od ładnych paru lat rokrocznie obie organizacje spotykają się z krytyką w wiodących mediach. Zarzuca im się (słusznie oczywiście) zarówno hodowlę w nadmiernym pokrewieństwie jak i dopuszczanie do selekcji hodowanych psów pod kątem skrajnych cech, co jak wiemy prowadzi do poważnych chorób i naraża wiele zwierząt na niepotrzebne cierpienie.

USA Today opublikował tekst traktujący przede wszystkim o fatalnej sytuacji ras brachycefalicznych. Ras, w których głowa została w procesie hodowli zdeformowana tak skrajnie, że większość psów ma poważne problemy z normalnym oddychaniem, a ogromny rozmiar głowy uniemożliwia naturalny rozród. USA Today podaje przykład jednej bostońskiej lecznicy, która przeprowadza rocznie 30 operacji korekcji dróg oddechowych buldogów angielskich. Mopsy i pekińczyki prócz problemów z oddychaniem narażone są na choroby oczu, których nienaturalny rozmiar i wyłupiastość stwarzają kolejne zagrożenia dla dobrostanu zwierząt.

W tekście wspomniano też cierpiące na choroby skóry shar-peie i bloodhoundy (eh, żeby to były tylko choroby skóry), owczarki niemieckie i dogi de Bordeaux.

Autor zarzuca AKC że pomimo iż doskonale wiadomo, że wiele chorób wynika bezpośrednio z wzorca rasy i nadmiernego inbredu, mimo że organizacje kynologiczne i weterynaryjne w wielu krajach podejmują próby (niestety czasem pozorne) naprawienia tej sytuacji, rzecznik AKC w 2014 przedstawił stanowisko organizacji mówiące że wzorce ras nie wymagają zmian, a hodowane w niej psy są

szczęśliwe i zdrowe

Jak się można domyślać AKC pospieszyło z wyjaśnieniem jak to zdrowie hodowanych w organizacji psów jest priorytetem, w związku z czym przekazuje miliony dolarów na
badania, edukuje hodowców i angażuje się w inicjatywy na rzecz dobrostanu zwierząt. Oczywiście. Oto buldog, który wygrał w tym roku grupę;

zwycięzca grupy Westminster DS 2016
zwycięzca grupy Westminster DS 2016

 

Dalej naturalnie jak mantrę powtarzając, że

o ile niektóre psy przejawiają skrajne cechy morfologiczne, hodowanie na takie cechy nie jest typowe wśród odpowiedzialnych hodowców i nie jest wspierane przez AKC. Jeśli psy są hodowane i oceniane zgodnie z wzorcem rasy, większość stanowią dobrze wyhodowane zdrowe psy.

Ba!

Zwyczajowy bełkot o dobrych chęciach i usilnych staraniach uwieńczony hipokryzją i ślepym ignorowaniem faktów.

Mniej więcej taki sam scenariusz pojawia się co roku przy okazji Crufts, gdzie Kennel Club tłumaczy się nieco częściej i gęściej, mogąc popisać się znacznie większą ilością ruchów pozornych. Dlaczego pozornych? Bo nic nie powstrzyma hodowli na cechy ekstremalne dopóki takie psy będą wygrywały wystawy.

Tymczasem szwedzcy weterynarze zaniepokojeni skalą problemów zdrowotnych niektórych ras (zwłaszcza tak zwanych brachycefalicznych) rozpoczęli szeroką kampanię w której nawołują do zakazu hodowli ras w których budowa czaszki uniemożliwia normalne oddychanie.  Kampanii towarzyszą edukacyjne filmiki, wywiady, publiczne wypowiedzi. Jeśli akcja ta nie przyniesie rezultatów w postaci zakazu lub regulacji hodowli, to na pewno podniesie świadomość potencjalnych kupujących psy, które całe życie męczą się w wyniku działań hodowców.

Osobiście nie przypominam sobie żadnego poważnego materiału w żadnym wiodącym polskim medium, gdzie ktokolwiek wypowiedział by się na ten temat powołując się na aktualne badania, statystyki chorób, mając głębszą wiedzę na temat psów w ogóle, czy hodowli psów rasowych. Jesteśmy rajem, do którego niekorzystne dla hodowców psów informacje nie docierają. Pedigree dogs exposed można czasem obejrzeć w Focus TV,  o chorobach można przeczytać w niektórych wortalach poświęconych psom i co nieco na stronach poświęconych konkretnym rasom. Ale nie oszukujmy się, żeby poszerzyć wiedzę trzeba znać języki i posiadać umiejętność czytania prac naukowych.

Organizacje pro zwierzęce, które np. w Wielkiej Brytanii angażują się w akcje wywierania presji na British Kennel Club, w Polsce często najchętniej zakazały by hodowli psów w ogóle, prawdopodobnie dla samej satysfakcji narzucania innym co mają z psami robić. Ktoś kto nie skupia się na pomysłach nakazowo – zakazowych musi mieć jakąś wiedzę, na podstawie której jest w stanie proponować rozwiązania. Polski pro zwierzęcy terroryzm ma inne cele, oraz „wiedzę”, że jest jedyny słuszny i nieomylny (bez wnikania w zbędne szczegóły czy jakieś tam dane).

A może weterynarze z Inspektoratem Weterynarii na czele podjęli by jakieś kroki w sprawie dobrostanu psów rasowych? Publicznie nie wypada głosić tez, które mogły by zniechęcić do siebie hodowców, wszak stanowią stały dochód większości lecznic z niekończącymi się chorobami wymagającymi interwencji chirurgicznych, terapii lekami itp. Główny inspektorat weterynarii zapewne nie ma takich działań w liście zadań, więc jakże mógłby się ich podjąć.

Próbuję usilnie od paru godzin wyobrazić sobie władze ZKwP tłumaczące się publicznie tak jak robi to BKC i AKC. Ciężko i wychodzi jakaś groteska.

Ciężko wyobrazić sobie nawet, że mogli by być zmuszeni do tłumaczenia się bo dziennikarz jakiejś redakcji wrzucił komentarz z listą rozsądnych tez w tej sprawie. Przecież PAP takich depesz nie podaje, a przedruki za mało sensacyjne i bez szans na odpowiednią ilość podań dalej.  Hodowcy i kochane ZKwP mogą na razie oddychać spokojnie. A psy? One się przecież nie skarżą.

oddech psa o normalnej budowie głowy (góra) i buldożka francuskiego
oddech psa o normalnej budowie głowy (góra) i buldożka francuskiego (dwa wykresy poniżej) za: https://youtu.be/cnfKjjuRGsc
Oddech buldożka francuskiego z syndromem brachycefalicznym
Oddech buldożka francuskiego z syndromem brachycefalicznym https://youtu.be/cnfKjjuRGsc

 

2 thoughts on “Kto może odetchnąć

  1. M.K.

    Takie mnie naszło pytanie: czy ktoś wie czy kiedykolwiek w historii kynologi doszło do świadomego zakończenia hodowli jakiejś rasy?
    Zdarzało się, że jakieś rasy zanikały z przyczyn od hodowców niezależnych (np. zawieruchy wojenne), później takie rasy czasami odtwarzano. Ogólnie trendy są takie, żeby udoskonalać rasy już istniejące, tworzyć nowe i ewentualnie odtwarzać te zanikające. Ale czy kiedykolwiek środowisko hodowców otwarcie przyznało, że jakaś rasa to pomyłka i świadomie zakończyło jej istnienie? Ktoś coś wie na ten temat?

  2. Statler

    Nie było takiego przypadku, żeby ze względu na degenerację i cierpienie jakaś rasa została gdzieś zakazana. Breed specific legislation https://en.wikipedia.org/wiki/Breed-specific_legislation czyli prawo ograniczające lub zakazujące posiadania/ rozmnażania/ sprowadzania niektórych ras wprowadzono w wielu krajach w ramach walki z agresją i pogryzieniami (często bez większego wpływu na statystyki bo gryzą też “sympatyczne” rasy). Tutaj jest czytelna lista z wymienionymi rasami: https://petolog.com/articles/banned-dogs
    Środowisko hodowców zawsze działa na rzecz “dobra rasy”, a hodowane przez nich psy są “zdrowe i szczęśliwe” 😉
    Za to w Niemczech pojawił się pomysł poprawienia nieco mopsów poprzez dolanie do nich parsson russel terriera – dzięki czemu powstał rassmo – mops bez ekstremalnych cech. Nie jest uznawany przez FCI ani AKC. Żadna z tych organizacji nie jest skłonna kwestionować własnej produkcji.
    Jeśli jednak ktoś zna taki przypadek – świadomej rezygnacji z hodowli z powodu stanu zdrowia też bardzo chętnie o nim poczytamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *