Ludziki

w3

dog-1033155_960_720Wbrew pozorom te czworonogie stworzenia które nam towarzyszą nie są takimi ludzikami, jak my, tylko mniejszymi, pokrytymi sierścią i z upośledzoną funkcją mowy.

Każdy to wie? Taaa… No właśnie nie mam takiej pewności. Trochę już o tym pisaliśmy, ale nie zaszkodzi czegoś dodać.

W zasadzie ludzkość buja się od skrajności w skrajność, a – w sumie – trudno znaleźć tych z komfortowej sfery złotego środka, zupełnie niezgodnie z zasadami statystyki, o dziwo.

Po jednej stronie mamy znanego profesora etologii, który przy okazji nader oficjalnego wykładu na pewnym zlocie panów profesorów biologii i dziedzin pokrewnych ośmiela się stwierdzić, że zwierzęta, wiecie rozumiecie, koledzy, hehehe, nooo, mają osobowość – taki joke [śmiechy z sali]. To oczywiście w atmosferze mrugania okiem do kolegów, jestem topowym profesorem więc mogę sobie pozwolić na troszkę wygłupów, to mi nie zaszkodzi. Hehehe.

Justine Osborne, Studium jamnika
Justine Osborne, Studium jamnika

Ten sam pan profesor jako, nazwijmy to, osoba prywatna nie będzie miał problemu ze stwierdzeniem że jego jamnik nie lubi spać bez kocyka, uwielbia nosić patyki, ma konflikt z Fafikiem sąsiadów i tak dalej – natomiast przeistaczając się w Pana Profesora zamyka tę zdroworozsądkową wiedzę w najciemniejszej skrytce własnego umysłu i zaczyna włazić w utartą ścieżkę w stylu „to wyje, ale tego nie boli”* i tym podobnych.

Potem publikuje taki czy inny etolog wyniki badań na myszkach mających do dyspozycji „obiekt eksploracyjny” w postaci filiżanki, do którego były wkładane po mocno traumatyzującym odławianiu z klatki i przenoszeniu za ogon. Niewątpliwie zachowanie zeschizowanej całą tą – straszną dla niej – sytuacją myszki podczas eksperymentu jest absolutnie miarodajne i dostarcza nam samych pożytecznych informacji o tym, jak owa myszka w naturalnych warunkach bada teren i tak dalej.

Zasadniczo profesorowi (jak i jego współpracownikom) dobrze by zrobiło choćby przygotowanie własnego psa do, dajmy na to, prostego egzaminu PT czy zerówkowego obedience. No niechby chociaż pobawił się w wyścigi jamników! Ale za to się jakoś profesor nie bierze, co innego obserwowanie zestresowanych myszek, bo to takie naukowe.

Z drugiej strony amplitudy jest zatrzęsienie, tak, zatrzęsienie właścicieli psów którzy niby się naczytali różnych książek popularnonaukowych w których im mówią, że psy to inny gatunek, że nie można go mierzyć naszą ludzką miarą („jak byś się czuł gdyby… to czy tamto”), że naprawdę obcowanie z nimi to jakby stałe przebywanie z kosmitami, w pocie czoła usiłującymi koegzystować z Ziemianami i rozszyfrować ich język oraz wymagania – ale jak przyjdzie co do czego, to swoje wiedzą.

C.M.Coolidge, His station and four ases!,1903
C.M.Coolidge, His station and four ases!,1903.

Inna sprawa, że w większości owych mundrych książek najpierw jest przedstawiona teoria która jest O.K., a potem, w części praktycznej, następuje erupcja świata Disneya. Więcej w tekście o motywacji który powstaje w pocie czoła, na razie wróćmy do naszych braci mniejszych czyli kosmatych ludzików co mówić nie umieją, ale mają wypisz wymaluj takie same uczucia, postrzeganie świata, możliwości intelektualne, odruchy i tak dalej.

Stąd opowieści o psach złośliwych, niewdzięcznych, ale i kochających na zabój, gotowych na poświęcenie życia na rzecz swojego pana i takietam.

Kiedy jakiś psi twardziel wyrasta ze stadium słodkiego, choć wymuszającego na ludziach różne rzeczy, szczeniaka i zaczyna próbować na właścicielach zębów, jest wielkie poruszenie i oburzenie, bo jakże to tak, nie bijemy, nie krzyczymy, a ten niewdzięcznik – pewnie jest chory psychicznie? – gryzie i to na serio! Zupełnie jakby wiadomość że psy to drapieżniki, a co za tym idzie zwierzątka agresywne, była poza sferą przyswajalności dla większości tzw. dobrych ludzi.

Piesek wyjący albo demolujący mieszkanie bo ma lęk separacyjny spowodowany tym, że nikt go zostawać samemu nie nauczył jest, znów, „jakiś dziwny”, bo przecież wychodząc pańcio mówi mu, że wróci o czwartej i żeby się nie denerwował. Głupol kompletny, mówią mu co i jak a ten swoje. Niedowiarek.

Nie tylko tzw. ogół przeciętnych właścicieli ma ten czip zainstalowany w trzewiach. Ci od psów sportowych bynajmniej nie są wolni od tego antropomorfizowania, o czym się człowiek przekonuje obserwując rozwścieczone panienki schodzące z toru agility i wyładowujące się na swoim psie bo wyłamał, źle skoczył, nie słuchał – te same panienki nie są gotowe uznać prostej prawdy że pies wyłamał bo nie ma między nimi prawidłowej relacji i zwierzak ich do końca nie respektuje, źle skoczył bo źle nim pokierowały, nie posłuchał bo przywykł do balansowania między wrzaskliwą reprymendą kiedy panienka jest wkurzona a rzygawicznym ciumcianiem na co dzień (bo jesteśmy tylko pozytywni i kochamy zwierzątka) i w związku z tym nie potrafi zareagować na coś pomiędzy tymi emocjami.

Na zawodach obedience na przykład też zdarza się widzieć rozkoszne obrazki jak to przewodnik obraża się na psa i odchodzi, nie chcąc z nim mieć nic do czynienia, bo na treningach było tak fajnie a na płycie źle poszło, co naturalnie jest winą tego wstrętnego psiska, nigdy człowieka repliki zegarków którego system treningowy jest ZAWSZE świetny i bez zarzutu a wyznawana ideologia najlepsza.I tak dalej, i tak dalej.

rin-tin-tin-395768_960_720Inna sprawa, że pozbycie się czipa z trzewi jest trudne i bolesne. Od dzieciństwa jesteśmy karmieni pewnymi obrazami, historiami, narracjami, w których pies jest najwierniejszym przyjacielem człowieka, bo tak ma, z wrodzonej szlachetności (a nie dlatego że jest zwierzątkiem stadnym), dysponuje zdolnością abstrakcyjnego myślenia i dlatego jest pełnoprawnym partnerem człowieka. Niestety z tychże miłych założeń wynikają potem mocno przesadzone wymagania wobec naszych psów.

No ale Reksio dawał radę w każdej sytuacji, prawda?

Nie mówiąc o bogatej gamie bohaterów filmów Walta Disneya.

Od czasów samego Rin-Tin-Tina ciągnie się mit założycielski Nieustraszonego Psa Obrońcy, wszystkie Szariki, Cywile i Alexy tego świata gromią przeciwników tuzinami.

Dodatkowo psy z krainy NigdyNigdzie opiekują się dziećmi, ratują ludzi z opresji i walczą z żywiołami.

Ze zbiorów Library of Congress, USA, XIX w.
Ze zbiorów Library of Congress, USA, XIX w.

A już całkiem małym dzieciom serwuje się – od stuleci – wizerunek piesków w ludzkich ubrankach, gadających jak ludzie i zachowujących się jak ludzie.

Nic dziwnego, że potem pewien sort właścicieli upiera się przy ubieraniu swoich zwierząt w czapeczki i piżamki.

Nie ludziki to? No ludziki.

Mógłby to być tylko ekscentryzm, gdyby takie zachowanie nie pociągało za sobą całego traktowania zwierzaków jako ludzików właśnie. Z potężnymi szkodami dla tych psów, otoczenia oraz właścicieli, w ostatecznym rozrachunku.

Da liegt der Hund begraben, jeśli można tak rzec.

 

 

*) w uproszczeniu: teoria kartezjańska wobec odczuwania przez zwierzęta bólu

9 thoughts on “Ludziki

  1. KVL

    za długie, nie czytam

    • KVL

      żartuję, przeczytałem, nie poznaliście mojego psa, stąd te dziwne teorie, że nie jest małym ludzikiem :] i do tego nie lubi mieć brudnych łap, sam nauczył się wycierać je przed wejściem do domu… podstawowe komendy opanował w ok. 7 minut, no inteligent jakich mało :]

      • Statler

        to ubierz go w jakieś dziecięce ubranko i obaj będziecie zadowoleni 😉

  2. Piotr

    Posiadanie osobowości przez zwierzęta, w tym dziko żyjące i nie tylko “wyższe ssaki”, ale np. sikory nie jest już obiektem naukowych żartów i anegdotek ale faktem naukowym z którego żaden poważny etolog się nie nabija. Mało tego, bada się wpływ tejże osobowości na życie rozmaitych zwierząt, ich sukces rozrodczy, itp. Obraz profesora z myszką wkładaną do filiżanki jest przestarzały o jakieś 20-30 lat.

  3. Statler

    Jasne, jasne, nie ma myszki, za to jest kwestionariusz wręczany…. komu? psom? Nieeeee. Właścicielom 🙂
    Każdy kto z psami jakkolwiek pracuje, wie jaki procent przekonań przeciętnego właściciela o psie jest trafny.
    No, ale dobrze wygląda na papierze i można mgr stuknąć bez większego wysiłku urabiając biedne Big Five jak akurat da radę.
    Tym na dziko pewnie będą dawać kwestionariusz temperamentu Strelaua hehe, bo jak na razie to udowodnili stałość różnic indywidualnych. Bardzo odkrywcze, kibicujemy.
    Oczywiście jeśli się mylę to bardzo proszę o linki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *