Okrucieństwo nie do przyjęcia

w3
Richard Gallo z psem w Ogrodach Petit Gennevilliers, 1884.
Gustave Caillebotte, Richard Gallo z psem w ogrodach Petit Gennevilliers, 1884.

Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego właściwie w naszym gatunku tak strasznie dużą karierę zrobił jogging. Jak wiemy, amerykański twórca i pomysłodawca tego sportu dla mas padł w końcu na zawał serca, ale co tam. Fik mik Ludziska zaczęli biegać i pewnie nie przestaną, choć jak dla mnie, gdybyśmy chcieli być tak bardzo zgodni z naturą, to powinniśmy raczej wybierać coś w rodzaju małpiego gaju dla dorosłych, w końcu jesteśmy naczelnymi. A te nie przebiegają ogromnych tras, tylko łążą, wspinają się, wiszą za nogi, wypinają tyłki, zbierają, rzucają przedmiotami i takietam.

No a tymczasem los sparował nas z drapieżnym gatunkiem naturalnie osadzonym na dużych terytoriach, które ustawicznie patroluje, a na dodatek przemieszcza się na duże odległości żeby mieć co do garnka włożyć.

Ciężką pracą udało się wprawdzie stworzyć słabo poruszające się pekińczyki albo chow-chowy o zupełnie spionowanych tylnych kończynach, zaś czas robi swoje (zwłaszcza u ras w których ingerencja hodowlana poszła za daleko) i stetryczałe psie staruszki też nie cierpią, kiedy im się zaproponuje standardową trasę do przeczłapania – niemniej przeciętny pies potrzebuje ruchu, ruchu, ruchu i zajęcia.

Agility_labNiektóre psy będą przeszczęśliwe kiedy się je po prostu przyczepi do maniakalnego rowerzysty, biegacza albo rolkarza, bo clou ich istnienia to bieg, bieg bez dodatkowych atrakcji, byleby długo.

Inne na dodatek chciałyby urozmaiceń w postaci intelektualnych rozrywek sięgających do ich instynktów, jak różne odmiany szukania, pokonywania naturalnych przeszkód, czasem porobienia czegoś w wodzie i tak dalej.

Tak czy siak, jeśli nie jesteśmy akurat zapalonym uczestnikiem imprez w stylu Iron Man / Iron Woman (żeby nie było że kogoś dyskryminuję), mamy przechlapane i to jest właśnie to tytułowe okrucieństwo losu.

Bowiem musimy się zmobilizować do rozmaitych hopsztosów i tę mobilizację utrzymać przez najbliższych kilka…, a nawet może kilkanaście lat.

No, musimy albo i nie musimy…

W sumie, gdyby tak przyjąć za wyznacznik średnią użytkowników internetu, to najbardziej przechlapane mają husky i w ogóle zaprzęgowce.

Niech no się gdzieś pojawi husky albo jakiś jego mieszaniec do adopcji, możemy jedynie odliczać: „komentarze o cudnych oczkach 3… 2… 1… start!”.

Oczka są cudne, piesek śliczny, bo i najczęściej ładnie umaszczony, foremny, pięknie zbudowany i trochę się ludziom kojarzy z dziką naturą, do której większość tak zwanych Strasznych Mieszczan*) miewa silne ciągoty. No i dzieci, nie zapominajmy o dzieciach – większości małych ludzi te psy strasznie się podobają.

Chcę go mieć, kropka (no i, jeśli jest do adopcji, to atrakcja, bo za friko).

Sled runPrzyjęcie do wiadomości, że ten zwierzak jest, jak go hodowlana praca ludzi ukształtowała i ma jakieś swoje potrzeby jest zazwyczaj grubo powyżej możliwości takiego człowieka.

Zdarza się, że pies się pojawia w domu, no i surprise, bo kopie doły w ogrodzie, wyje, poluje na małe zwierzęta tudzież ucieka.

Ale, uwaga: nie robi tego bo my, ludzie, nie zapewniamy mu zaspokojenia jego podstawowych potrzeb. Nie nie, robi tak bo jest wstrętny, złośliwy i tępy.

Zupełnie powalająca była opowieść pewnego osobnika genetycznie pozbawionego mózgu jak to męczył się okrutnie z takim psem, co to „nie nadawał się na podwórko, taki głupi był”. Teraz zwycięzca Nagrody Pięciu Zgniłych Pomidorów Prosto w Gębę chlubi się posiadaniem owczarka niemieckiego (uwaga: śmiem przypuszczać, że pisz-pan-wilczurka) który to owczarek mądry jest, w odróżnieniu od owego husky, gdyżboalbowiem na owym podwórku siedzi i zapewne dożywotnio siedział będzie, ku utrapieniu sąsiadów wysłuchujących od rana do nocy darcia paszczy za płotem. No ale ten cudowny piesek „stróżuje” i „nie ucieka” jak tamten głup.

Nie siedzę w zaprzęgowcach, coś tam o greysterach mi się obiło o uszy, ale abstrahując od nieuniknionego, jak sądzę (per analogiam z innymi rasami używanymi do czegokolwiek), rozejścia się ras północnych na typ użytkowy i wystawowy, to nie słyszę żeby udało się ę, ą hodowcom wyhodować takiego, na przykład, husky który zupełnie nie biega. Aż tak to raczej nie…

No niestety amatorzy ślicnych ocek i kontaktu z dziką naturą celują w ten nieistniejący twór, stąd potem tragedie zwierząt. Truizm, wiem, ale w bebechach mi się wywraca jak obserwuję sfrustrowanego ciemnego haskacza trzymanego najczęściej na balkonie w jednym z wielkomiejskich osiedli, wyprowadzanego na kantarze (żeby nie ciągnął – zapewne jakiś dobroludzista poradził właścicielom ten jakże humanitarny sposób) i robiącego zawsze tę samą trasę: dookoła trzech trawników i jednego pawilonu handlowego.

Na ławeczceZastanawia mnie, na wuj tym młodym ludziom był pies, głównie trzymają go daleko od siebie na tym balkonie, więc w grę nie wchodzi nawet infantylny pomysł na przytulanie się do puchatego pieska. Para, jak mówię, młodych osób które starają się w ogóle nie poruszać. Czyżby przed zakupem psa to młode małżeństwo było mistrzami w półmaratonach i tylko tak się jakoś złożyło, że akurat ulegli nieodwracalnym kontuzjom i teraz są zmuszeni leżeć na kanapie i wgapiać się w zawieszony na ścianie telewizor rozmiarów Bitwy Pod Grunwaldem, popijając piwo i odżywając się pizzą z mrożonki w każdej minucie wolnego czasu?

Śmiem wątpić, no ale przypadki chodzą po ludziach, wszak.

Lajtową (co nie znaczy, że mniej szkodliwą) wersją takich radosnych, nie biorących odpowiedzialności za nic, co żywe idiotów są tacy, którzy teoretycznie przyjmują do wiadomości że pies – jakikolwiek pies – to cholernie dużo roboty i odpowiedzialności. Oraz czasu, bo jeśli chcemy żeby zwierzę wyrobiło choć normę, to te długie spacery muszą być i nie tylko w sobotę i niedzielę, bo pies nie ma wyłącznika on-off który by pozwolił ululać go w tygodniu, a uruchamiać do większej aktywności w weekend.Lake dog

Naprawdę większość psów potrzebuje DUŻO ruchu. A niektóre są dodatkowo ponad tę przeciętną.

Wyżełek węgierski, piękny pies, cudo, tak, dużo ruchu potrzebuje, jasne, mam niedaleko do parku, nie ruszam się więc mnie zmobilizuje do aktywności. Guzik tam, dotąd się nie ruszałeś to i z psem ci się nie zechce, po okresie tak zwanego miodowego miesiąca, jak się jeszcze okaże że pies nie jest wyszkolony sam z siebie i takiego, na przykład, perfekcyjnego przywołania trzeba go krwawą pracą nauczyć, vizsla wyląduje na fleksi, wysłuchując narzekań że jest taki hiperaktywny i w ogóle…, być może trafi do behawiorysty który zaordynuje mu leki uspokajające, a właściciel wyżełka będzie pisał w internetach że ludzie którzy spuszczają swoje psy są „totalnie nieodpowiedzialni” bo to przecież „tylko psy” i tak dalej. I on, odpowiedzialny właściciel, w ogóle swojego pieska nie spuszcza, ewentualnie na wybiegu psim o wielkości tysiąca metrów kwadratowych, o.

Pies_oczyInna sprawa, że czasem następuje przegięcie w drugą stronę i z kolei mitologizuje się trochę te spacery i w ogóle czas dla psa – jak słyszę że ktoś codziennie, ale to codzienne robi trzygodzinną wędrówkę to zdumienie mnie ogarnia i w ogóle – szacun, bo mimo żem staruch którego „rumatyzmy jakieś łupią”, jednak w tę godzinę, półtorej robię niezłą trasę i zastanawia mnie dokąd, wobec tego, prowadzą drogi tych trójgodzinowców.

Mój pies na przykład ma mi ewidentnie za złe nie tyle że chodzę za krótko, ile że nie nadążam, choć staram się udawać że hoho, co to nie ja. No ale psy tak mają, że „bujać to my, ale nie nas”.

Toteż wędruję na spacery z moim bardzo energetycznym zwierzęciem ze stałym, ćmiącym poczuciem winy.

Słuchaj no, mój drogi psie. To twoje odwracanie się na szczycie górki i patrzenie na mnie z politowaniem, kiedy sapię usiłując utrzymać szybkie tempo to … to… po prostu okrucieństwo nie do przyjęcia!

 

*) Zanim ktoś zacznie się pultać w sprawie ohydnego dyskryminowania mieszkańców miast, wsi, okolic podmiejskich i tak dalej, to niechaj przeczyta wiersz Tuwima – Straszny Mieszczanin to stan umysłu i to, gdzie mieszka, nie ma znaczenia.

5 thoughts on “Okrucieństwo nie do przyjęcia

  1. Bardzo trafny post.
    Odkąd mam psa, ludzie wkurzają mnie coraz bardziej. A nawet nie ludzie, a ich bezmyślność i głupota. No i naiwność, np. w kwestii “a tam, jedna kupa na trawniku – zaraz będzie lało to się rozmyje i po krzyku”, czy “z małym psem mały kłopot – biere jamnika”.
    Pozdrawiam
    Majka

  2. Patryk

    W miasteczkach jest często dużo gorzej niż w dużym mieście. Np. w Warszawie jest dużo parków, w powojennych dzielnicach pasy zieleni, jest gdzie chodzić. W miasteczkach często pierwszy większy/dłuższy obszar zieleni (poza jedynym, niewielkim parkiem miejskim) jest dopiero na obrzeżach, więc spacer jest trudny.

  3. Yu

    A ja się przyczepię do wstępu 😉 Owszem, należymy do naczelnych, ale wśród tych naczelnych mocno się wyróżbiamy – między innymi tym, że nasza ewolucja poszła w kierunku umożliwienia nam przemierzania długich dystansów zamiast bujania się na drzewach. Bieganie jest jedną z najbardziej naturalnych dla człowieka aktywności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *