Piknik “pod psem”

statler3

Postępowy i świadomy właściciel psa poświęca mu dużo czasu i pracy. Czas to odpowiednia ilość ruchu i spacerów, praca to niezbędny trening ogólnorozwojowy z elementami posłuszeństwa, analizą sygnałów jakie ma przesyłać pies (zgodnie z różnymi teoriami i interpretacjami mogą się nieco różnić), pogłębioną analizą psychologiczną stanów ducha. Im trudniejszy pies, tym szala przesuwa się bardziej w kierunku szeroko omawianej psychiki ze szczątkowym posłuszeństwem. Jaki by nie był efekt końcowy – jeśli pies z tej pracy odnosi korzyść w postaci jasnej sytuacji i komunikacji – plus dla postępowego właściciela.

Postępowy i świadomy właściciel psa angażuje się w akcje pomocy psom, wspiera zbiórki na chore psy w fundacjach i schroniskach, pomaga bezdomnym psom znaleźć odpowiednich dla nich postępowych właścicieli.

Dlatego jeśli w okolicy jest jakaś “psia impreza” – piknik rodzinny z psami, pokazy, zawody (rzadko, bo tam większość ludzi nie trafia), wykłady teoretycznych specjalistów od psiej psychiki  i te pe – postępowy właściciel też tam jest, z pupilem rzecz jasna.

Zdarza się niestety nie rzadko, że postępowy właściciel myli własną socjalność z socjalnością czworonoga, którego na taką imprezę zabiera. Doskonały pomysł – świeże powietrze, trawa, psie towarzystwo, wartościowe treści.

Czyżby?

garden-party-animal-dog2

 

1. Dzieci:

Urocze młode istotki, podbiegające w grupkach z radosnym okrzykiem na ustach, osaczające psy następnie wkładające im paluchy w różne otwory ciała. Zazwyczaj bez pytania, często przy pełnej aprobacie rodziców.

2. Psy:

Bezgłośnie agresywnie zaczepiające inne czworonogi, wbijające wzrok i tkwiące w zaczepnej pozie (co może trwać bardzo długo bo właściciele nie rozumieją że to nie jest dobre zachowanie, a z resztą zajęci są rozmową).

Nie “czytające” socjalnych komunikatów pozostałych czworonogów, w związku z czym reagujące lękiem i/lub agresją.

3. Otoczenie:

Nagłośnienie, które wiele psów wpędza w stres, nagłe hałasy, upadające przedmioty etc. Tylko dla czterołapych o silnych nerwach.

4. Specjaliści:

Nieszkodliwi o ile nie mówią głupot. Zazwyczaj unikają trudnych pytań i trudnych przypadków, więc osoby szukające rozwiązania problemu raczej nie znajdą go na takiej imprezie.

4. Dorośli:

Wszystkowiedzący – pchający się z łapami, uwagami, ostatecznymi mądrościami.

Luzacy – wręczający smycz dużych psów małym dzieciom (żeby spokojnie konwersować sącząc napoje).

Socjaliści – pchający swojego pieska do innych piesków (bez pytania, oczywiście).

Ambitni – którzy udają że się nie boją i nerwowym zachowaniem prowokują.

Sokole oczy – bacznie się przyglądający (szczególnie tym psom, które marzą, żeby nikt na nie nie patrzył).

Tajniacy – zachodzący od tyłu i głośno się odzywający, często przy tym gestykulując.

 

phototales

 

 

To garść obserwacji z pewnej “psiej” imprezy, na której było wielu postępowych właścicieli psów i wszystkie wyżej wymienione zachowania.

Nie ma nic złego w chodzeniu na takie imprezy.

Dobrze jest pomagać psom w potrzebie, zwłaszcza jeśli ta pomoc jest mądrze organizowana.

Dobrze jest wspierać adopcje psów.

Świetną sprawą jest socjalizacja i kontakt z innymi psami, ale:

tak zwany “socjal” nie dokonuje się w interakcji pies – otoczenie, tylko pies – właściciel – otoczenie.  Jeśli już zabiera się psa w takie miejsca to trzeba pamiętać, że stawia się go w potencjalnie trudnej sytuacji.

Będzie miał prawdopodobnie do czynienia z wszystkimi nieodpowiedzialnymi zachowaniami właścicieli psów w pigułce, w związku z czym wypadało by zająć się psem, nie tokowaniem.

Psów, które spokojnie znoszą takie zamieszanie jest mniej niż mogło by się wydawać. Pozostałym lepiej zrobi normalny spacer.

bench-sea-sunny-man2

 

3 thoughts on “Piknik “pod psem”

  1. Agnieszka

    jak sobie pomyślę o takim pikniku na polach mokotowskich to już w ogóle atrakcja jak w mordę strzelił, trochę taki sporcik ekstremalny dla zwolenników sportów, rzecz jasna w wydaniu ludzkim..

  2. Mariola Siorek

    Prawda 🙂 zabieram Oliweczkę na takie imprezy, bo jej to raczej nie rusza (krew pitbulów i bulterierów – boston terrierr) ale nie spuszczam jej z oka i zawsze jestem gotowa pomóc albo coś wyjaśnić. Pies jest tylko psem.

  3. Anna

    Proszę o przysyłanie newslettera, jeśli to możliwe. Jestem na tym blogu pierwszy raz, i jako właścicielka dwóch “trudnych” suczek czytam z rosnącą fascynacją. Pozdrawiam, A.S.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *