Plastelinki

w3

plastelinka

Z rozczuleniem zdarzyło mi się przeczytać wypowiedź nader zaangażowanej w psie sprawy niewiasty dowodzącej, że fakt iż błąkający się gdzieś tam pies nie je podrzucanej mu podłej suchej karmy świadczy o tym, że tak starannie nauczono go „nie brać jedzenia z ziemi” tudzież „od obcych”.

Joł. Ludzie naprawdę wierzą, że mają taaaaką władzę nad naturą, że nic im nie podskoczy. Dopiero pierwsza lepsza gałąź łamiąca się podczas wichury w dużym mieście i wywalająca im okno w samochodzie, a przy okazji demolująca pół karoserii, trochę im uświadamia, że przeświadczenie o okiełznanych żywiołach to sobie można pod tramwaj podłożyć.

Wracając do pani Wierzę-We-Wszystko-Co-Oglądałam-W-Czterech- Pancernych: bardzo interesujące jest to przekonanie, że odpowiednim szkoleniem da się z psa wykorzenić naturalne odruchy, do których nie wróci nawet gdyby to go miało kosztować życie.

PragnienieSłowem, nie zje mimo że kona z głodu, zaś świadków owego zjedzenia brak, nie wypije choć się całkiem odwodnił – bo kiedyś mu pan powiedział że nie wolno pić z kałuży; nie będzie właził na grzejącą się sukę bo to nieprzyzwoity widok i tak dalej.

No, bo niby psy to takie plastelinki które możemy dowolnie ugnieść i radować się rezultatami owego ugniecenia.

Być może byłoby miło gdyby to była prawda. Wystarczyłoby wziąć maltańczyka i trochę go pomiętosić (jak plastelinę którą tak lubimy), i oto, voila, otrzymalibyśmy rewelacyjnego, prącego do przodu jak taran psa do walk o „gameness” rozwiniętym do szaleństwa. A jakie zalety – fighter nieduży, w razie nalotu policyjnego można go złapać i schować do kieszeni oraz się oddalić nie budząc podejrzeń, zeżre to-to mało a i łańcuch wystarczy taki ot, z pierwszej lepszej Castoramy, a nie okrętowy.

KontrastyŻarty żartami, a jednak teoria o plastelinkach pada choćby w zderzeniu z prostym faktem że ciężką pracą hodowlaną człowiek stworzył tak wiele ras o różnych zastosowaniach (pozostawmy na boku rozważania o utracie cech użytkowych, powolnym kolapsie większości ras i tak dalej). Coś niecoś w tych psach tkwi ich własnego, odrębnego, czego proces plastelinkowacenia nie obejmuje.

Oczywiście na jednej szali mamy rozkoszniaczków tłumaczących: „panie, to husky, one tak mają, że nie wracają na wołanie” albo „to doberman, musi ustawić hierarchię”, czyli odmieniających na wszelkie sposoby słynne sabałowe jakiego mnie Panbócku stwozyłeś, takiego mnie mos!, na drugiej zaś spadłe z obłoków Majki dziwujące się, że napakowany popędami i pełen temperamentu pies ipowski próbował przywalić jakiemuś samcowi włażącemu w jego strefę, bo to przecież tak nieładnie a „pies powinien być wyszkolony”.

No, podobnie jak „wyszkolony” powinien być pies który postanawia zdechnąć z głodu, a żarcia nie ruszyć, bo go nie dostał we własnej miseczce.

Wolne żarty, prą państwa.

Treningiem możemy osiągnąć naprawdę sporo – ale zawsze będzie to tylko przekazanie psu, czego od niego oczekujemy w danej sytuacji, wsparte większym lub mniejszym respektem, jaki mamy u zwierzęcia.

Dlatego na przykład zdarza się, że na zawodach posłuszeństwa czy obrony testosteroniczne samce jednak ćwiczą na płycie przez którą pół godziny temu przeszwendała się suka z cieczką. Niektóre lepiej, niektóre gorzej (jeszcze inne wcale, tak się zawąchają w jakiś rozkoszny napis pozostawiony przez tę słodką panienkę) – niemniej, generalnie, się da. Inna sprawa że wymaga to takiego skupienia na przewodniku i szacunku do niego, że jednak organizatorzy psich eventów unikają tego typu scen. Na przykład przyjęte jest, że cieczkujące suki występują, po prostu, na końcu, po wszystkich innych zawodnikach. Nie zawsze i nie wszędzie, zdaje się że agiliciarze się tym nie przejmują aż tak bardzo (a może nie przejmowali się? nie mam pojęcia, jak jest teraz), niemniej generalnie taki trynd istnieje.

Panowanie nad odruchami, owszem, ale do pewnego stopnia.

Zęby_zębyKwestia wychowania: możemy zmodyfikować zachowania psa, ale charakteru mu nie zmienimy. Agresor nie zostanie słodkim niuniusiem uśmiechającym się do całego świata. Co nie oznacza, że nie można mu przekazać że pewne zachowania są nieakceptowalne. To, że będzie myślał różne (raczej niecenzuralne) rzeczy o rozmaitych obiektach w które w przeszłości zatapiał zęby, mamy jak w banku – tyle że skończy z tym zatapianiem bo się dowie, że nie warto, z takich czy innych przyczyn.

Pies nie przepadający za swoimi kuzynami nie zostanie duszą towarzystwa, choć może nauczyć się względnie spokojnego przebywania w ich towarzystwie.

Przy bramieZwierzak o wybitnym popędzie stróżowania zawsze będzie zezował w stronę bramy, choć po wykonanej nad nim ciężkiej pracy nie zeżre listonosza, przynajmniej nie tak od razu.

I tak dalej, i tak dalej.

Stosowana czasem urawniłowka w której porównujemy takiego, na przykład, cavalierka posiadanego przez miłą dwunastolatkę z czteroletnim dominującym rottweilerem prowadzonym przez krzepkiego starej daty szkoleniowca pod kątem agresywności (i podśmiechiwanie się, że oto starszy pan „nie umie” spowodować żeby pies nie patrzył nieruchomym wzrokiem na inne samce i gulgotał pod nosem, podczas gdy dziewczynka „potrafi” tak wyszkolić cavalierka że ten bez problemu wtyka nos we wszystkie psy na ulicy) nie ma większego sensu.

Podziwiać mogę efekty pracy nad psem, którego predyspozycje, temperament, popędy oraz – najlepiej – doświadczenia przeszłości są mi znane. Naprawdę inaczej oceniać się powinno fakt znakomitego, pewnego przywołania osiągniętego u bardzo delikatnego pieska – lękliwca, który w kontakcie z zewnętrznym światem dąży do stałej łączności z nogami właściciela, i psa w typie „niezależny brat łata” obdarzonego przez naturę tak zwanym dalekim zasięgiem, co oznacza, że w stanie wyjściowym zwykł robić fiuuuu…! i znajdować się trzysta metrów dalej w ułamku sekundy.

Niby oba plastelinki, ale jeden, jednak, znacznie twardszy do ugniecenia.

One thought on “Plastelinki

  1. Dziękuję!
    Jakoś tak mi się lepiej zrobiło na duszy, gdy doczytałam między wierszami, że moja czteroletnia już prawie walka o nieagresywne zachowania mojego rotta wobec innych psów mieści się w granicach normy. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *