Sir Pies i Adorator

statler1Są psy, które przyjaźnią się z całym światem. Są psy, które najchętniej schowały by się za zasłonką i przez nikogo nie widziane cichutko oglądały wydarzenia na zewnątrz. Są takie, którym jest wszystko jedno i takie, którym zależy. Niektóre będą się Tobą interesować tak długo jak długo rzucasz ukochaną piłkę i takie, od których ciężko było by Ci się odkleić nawet jeśli jedyną nagrodą była by Twoja obecność.  Typów, podtypów, wariacji jest wiele, ale są też psy jak Sir Pies.

Sir Pies, jeśli wstał w dobrym humorze i jest przychylnie nastawiony do świata to łaskawie zignoruje Cię jeśli wejdziesz mu w drogę. Sir Pies Cię nie zna, a więc Cię nie lubi bo Sir Pies lubi tylko osoby, które zna. Sir pies zawsze jest sobą i jeśli zobaczysz go na ulicy, będziesz wiedział, że nie chce żebyś do niego podchodził, ćwierkał, umizgiwał się, namawiał do zabawy. To po prostu widać i Sir Pies wcale nie musi tego szczególnie podkreślać. Nawet przyłapany na zabawie z bliskimi Sir Pies pośle Ci tak nieprzychylne spojrzenie, że będziesz wiedział, że dla Ciebie to „Sir”, „Milord” a w ostateczności po prostu „Proszę Pana Sir Psa”, jednak najlepiej żebyś znikał.

Sir Pies nie musi tego tłumaczyć innym psom. O ile na skutek fatalnego wychowania w wykonaniu nieświadomych właścicieli nie zostały one okaleczone brakiem instynktu samozachowawczego, tj. nie uważają, że na smyczy mogą rzucać się i pultać na potęgę bo pańcio/pańcia obroni, to wiedzą że nie należy z Sir Psem zaczynać, można ewentualnie miło dygnąć i pogonić za własnymi sprawami.

Jak łatwo się domyśleć Sir Pies nie jest i nie rozumie gender. Jest konserwatywnym, biało-czarnym męskim szowinistą, chętnie pozna suczki, kolegów nie potrzebuje. Idealne uosobienie niemodnego dziś typu macho.

Idąc przez licznie uczęszczany przez psy, osiedlowy park, Sir Pies zajmuje się analizą pozostawionych wiadomości, czasem przebywania w nim innych psów, rozróżnianiem jakie to psy były i w jakiej sprawie oraz zostawianiem własnych cennych śladów zapachowych każdą komórką ciała. Jednym słowem: jest bardzo zajęty.

I tak oto pogrążony w lekturze Sir Pies nie dostrzegł ostatnio, że tuż za nim podąża całkiem duży mieszaniec owczarka z rottweilerem i z błogością obwąchuje mu jajka.  Ten jakże sprawny w sztuce podchodów amant, tak zapamiętale oddał się lubieżnej czynności, że dopiero pełne zgrozy statlerowskie spojrzenie uświadomiło mu, że coś jest nie tak.

Być może podstępny, ale na pewno nie głupi adorator zmitygował się błyskawicznie i nie chcąc spuścić obiektu pożądania z oczu, postanowił podziwiać niczego nieświadomego Sir Psa z bezpiecznej odległości, przemieszczając się równolegle i okazując coraz większe zdenerwowanie. `Jaki piękny, jaki groźny, ale było blisko, uff` zdawał się mówić wzrokiem amant, rzucając nerwowe spojrzenia to na Sir Psa, to na drogę przed sobą.

`Ostatnia próba` pomyślał pewnie amator kwaśnych jabłek i dalej niezauważony przez Sir Psa wyprzedził go o jakieś 10 metrów i stanął za grubym drzewem patrząc z lękiem i podziwem. Wtedy Sir Pies dostrzegł go w końcu (a raczej jedno ucho, oko i kawałek nosa, które zza drzewa wystawały), zatrzymał się i spojrzał. Trwało to może 30, może 40 sekund – tylko tyle potrzeba żeby najbardziej rozanielony wielbiciel oddalił się prędko w nieznanym kierunku, a Sir Pies nie musiał nawet ruszyć powieką.

I jaki z tego morał?

Kilka różnych przychodzi do głowy, ale najbardziej odpowiedni jest chyba taki, że nasza, ludzka, komunikacja nie jest tak doskonała. Niestety. Jak zwykle psy górą 😉

2 thoughts on “Sir Pies i Adorator

  1. Ja to się czasami zastanawiam jak ludzie w ogóle przetrwali jako gatunek aż do dziś. No cóż głupi ma szczęście? 😉

  2. Statler

    To prawda, plus nawet Darwin nie śmiał twierdzić, że mądry przetrwa, głupi może znaczyć lepiej przystosowany 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *