Karuzela z półgłówkami

Problemy ze zbieraczami zwierząt jakby się ostatnio nasiliły albo może tylko częściej się je nagłaśnia? Nie wiem, wiem za to, że o tej przypadłości napisano już sporo… co jednak nie wydaje się nijak trafiać do tak zwanej opinii publicznej. Na pewno zaś nie trafia do wrażliwych głów wielu miłośników zwierzątek (cóż, należy krytycznie przyznać, że […]

Paranoja nasza powszednia

W porzekadle, że gdy wpatrujesz się w otchłań, ona patrzy i na ciebie, jest dużo prawdy. W przełożeniu na naszą banalną rzeczywistość: im więcej słyszysz o ciemnych sprawkach, im częściej docierają do ciebie rozmaite przykre historie, tym bardziej zaczynasz wierzyć, że cały świat składa się jeno z ciemności, skowytu i zgrzytania zębów. Dzięki wrzechobecnemu internetowi […]

Miłośnicy bezkompromisowi

Zawrzało w mediach społecznościowych, bo znów pojawił się apel o oddaniu psa. To jest taki pomysł, który budzi żywiołową odrazę wszelkiej maści dobroludzistów, którzy mają powiedziane, że oddawać zwierzątko jest nieładnie, i kropka. Co prawda tutaj mieliśmy przypadek szczególny… Oto człek jakiś, zmożony śmiertelną chorobą, chciał przed śmiercią znaleźć dom dla swojego psa, tak się […]

Neverending story

Mam za swoje. Zdarzyło mi się, że z racji uwikłania w psi świat, a raczej w pewne jego odnogi, żeby nie rzec: macki, poproszono mnie o pomoc w sprawie smutnej, naturalnie, a jednak typowej (nihil novi), a mianowicie śmierci świeżo zakupionego szczeniaczka popularnej rasy. Nabywcy lamentują, ja pytam o szczegóły, piesek z papierami?*) Z papierami, […]

Żyrafa nie istnieje

Słynna anegdotka Gilberta Keitha Chestertona: pewne dziecko nie było w stanie uwierzyć w realne istnienie żyrafy. Nie jakiejś konkretnej żyrafy, tylko żyrafy jako gatunku, takiego zwierzaka z długą szyją… Pokazywano mu rysunki, opowiadano, przekonywano: nie i nie, takie coś nie istnieje i już! W końcu wiktoriańscy rodzice, zmęczeni tym stanem rzeczy, zabrali potomka do ZOO, […]

Dzieci na skraju załamania nerwowego

Ostatnio zdarzyło mi się oglądać scenę dosyć smętną; rwetes przyciągnął moją uwagę, bo działo się, działo… Na ulicy miotała się dość przestraszona dziewczynka, na oko ośmioletnia, z ostrzyżonym shih-tzu na smyczy; wokół biegał pies wielkości i pokroju pudla, dajmy na to: średniego, a za psem latał rozjuszony facet, usiłując go kopnąć. Pies zmyślnie unikał brudnego […]

Czysty cyrk!

Wszyscy, ale to wszyscy zdroworozsądkowi, umiarkowani w swych postulatach ludzie wrażliwi a zarazem rozsądni (tacy co to sprzeciwiają się wszechwładzy organizacji prozwierzęcych, nie negując zarazem potrzeby pomocy zwierzakom w poszczególnych przypadkach; tacy którym zdarza się zeżreć martwą świnię w postaci kotleta ale woleliby żeby nie zjadano u nas albo i u dzikich Italiańców, za górami […]