The Shawshank Redemption

Przy okazji dość dawno temu się rozgrywającej historii psiska, śpiącego sobie spokojnie pod wiatą peronu podmiejskiej kolejki, mieliśmy okazję poczytać, jak zwykle, lamenty p.t. „biedny piesio” i inne takie, do momentu w którym ktoś dał cynk że pies ów to mieszkaniec pobliskiej posesji i zdarza mu się pokonać zabezpieczenia, a następnie udać na przechadzkę na

Dzieci na skraju załamania nerwowego

Ostatnio zdarzyło mi się oglądać scenę dosyć smętną; rwetes przyciągnął moją uwagę, bo działo się, działo… Na ulicy miotała się dość przestraszona dziewczynka, na oko ośmioletnia, z ostrzyżonym shih-tzu na smyczy; wokół biegał pies wielkości i pokroju pudla, dajmy na to: średniego, a za psem latał rozjuszony facet, usiłując go kopnąć. Pies zmyślnie unikał brudnego

Słodkość wszechpanująca czyli syndrom landrynki

Na początek oddam głos Mistrzowi Janowi Kaczmarkowi; po cóż się siłować skoro ktoś celnie oddał to o co chodzi – i to w rymach? (…) Jeziora pozornie są takie cudowne, Gdy lekka przykrywa je falka, Jedynie na niby są takie spokojne, W ich głębi śmiertelna wre walka. Wypływasz łódeczką, zanurzasz się w trzcinie, Co brzegi

Brobdingnagowie kontra Lilipuci

Guliwer, bohater powieści Jonathana Swifta trafił w swoich podróżach do przeróżnych krain, między innymi do kraju małych ludzików – Liliputów,  by potem poczuć się wyjątkowo mikrym wśród ogromnych mieszkańców Brobdingnagu. Jacek Kaczmarski w swoim cyklu „Podróże Guliwera”  śpiewał zaś: „Jak ciężko żyć wśród małych ludzi, którzy sięgają do obcasa…. aż chce się zdeptać – nie

Jak brzytwa

Ilekroć słyszę określenie „ostry pies” przed oczami staje mi pultający się czworonożny wariat z dowartościowującym się takimi zachowaniami dwunogiem na końcu smyczy. Od paru dni grzebię w zużytej już nieco pamięci w poszukiwaniu przypadku, który tej regule by zaprzeczał, ale nic z tego – albo pamięć do niczego albo nie zdarzyło mi się na takie

Mój piękny ogród. He he.

Śmiem twierdzić że większości z nas, psiarzy, na myśl o psie (planowanym psie) włącza się reklamowy film. Coś w stylu „idę przez park a wymarzony pies biegnie obok” albo – uwaga: „siedzę w ogrodzie na leżaku, na szmaragdowej trawie, wokół kwitną kwiaty, cisza, spokój, obok mnie leży mój kochany, najpiękniejszy na świecie pies”. O ile

Przytulanki

Stanley Coren popełnił na swoim blogu tekst o przytulaniu psów. Ponieważ oprócz wiedzy teoretycznej posiada też praktyczną, a przy tym nie jest pozbawiony empatii, spróbował opisać to, o czym ludzie z wiedzą praktyczną oraz empatią wiedzą od dawna; żeby być wiarygodniejszym, wymyślił sobie pewną metodologię. Otóż zorganizował paru swoich studentów i wspólnie przeanalizowali 250 przypadkowych