Uzasadnione wątpliwości?

WaldorfPrzy okazji likwidacji hodowli (fermy?) psiej na Podlasiu (polecam program „Uwaga”) nastąpiło małe gryzionko pomiędzy tzw. ogółem ludzi dobrej woli a wolontariuszami schroniska w Korabiewicach, dokąd psy trafiły.

Może i zmęczony i rozgoryczony wolontariusz trochę przesadził w doborze słów, może nie do końca jasno sformułował myśli, w każdym razie zauważył, że dotąd w Korabiewicach adopcje fajnych psychicznie, w pełni gotowych do trafienia w domowe warunki psów praktycznie stały – teraz zaś, po reportażu w telewizji i wiadomości „rasowe z hodowli do przygarnięcia” nastąpił zalew zainteresowanych.

Uczestnicy wydarzenia poczuli się zaatakowani, wolontariusz bronił swoich racji, nastąpił typowy internetowy dym, a raczej dymek.

Moje założenie było takie: w dzisiejszych czasach ludziska reagują bardzo emocjonalnie; obejrzeli wstrząsającą historię w telewizji, serce drgnęło, chcą pomóc. Część może już od jakiegoś czasu myślała o wzięciu, kupieniu, przygarnięciu kolejnego psa (bo najczęściej legitymują się posiadaniem już co najmniej jednego) więc ów reportaż zadziałał jak katalizator. Stąd wzmożone zainteresowanie i sprawą, i psami które stały się jakoś tam medialne.

Jednak…! Wystarczy lektura wpisów na facebookowym profilu schroniska w Korabiewicach, żeby się zaniepokoić i zrozumieć, co powoduje gorycz pracowników i wolontariuszy.

Na pewno część deklarujących adopcję osób wie, na co się porywa – pytanie tylko, jaki jest ich udział procentowy w tym całym Ruchu Wzruszonych Serc? Albowiem komentarze są na przykład takie:

„Słodziaki!”

„Więcej zdjęć tych ślicznych puchatków!”

„Chcę goldena bo to łagodne psy, miłe dla dzieci”

Proszę pani, proszę pana, puchatek będzie lał pod siebie, jeśli jest suczką, albo strzykał moczem po ścianach, jeśli jest pieskiem.

Słodziak może się okazać skulonym, cierpiącym na różne stereotypie przerażonym stworzeniem które nie będzie patrzeć na swojego wybawiciela słodkimi oczami pieska z filmów familijnych, tylko chować się pod kanapą i wyłazić stamtąd nocami.

Łagodny dla dzieci golden być może przez najbliższe pół roku na spacerach będzie się czołgał, taki będzie przerażony światem zewnętrznym. I nie będzie niańczył dzieci.

Przy okazji: naprawdę interesująca jest lawinowa ilość maili, telefonów i sms-ów (nota bene stawia im czoło jedna, jedyna osoba – to naprawdę nie wygląda tak, jak na propagandowych filmikach z Animal Planet): chcę shih-tzu! Zarezerwujcie mi tego brązowego chihuahua!

Pocieszam się myślą że może – MOŻE – podobnie byłoby jednak gdyby nagłośniono sprawę podobnej hodowli czy przytuliska z psami nijak do żadnej rasy nie podobnymi, ale… czy na pewno?

Ot, choćby znajdująca się gdzieś pod opisanymi przypadkami psów z interwencji historia Furby – mała ruda, urokliwa suczka – podrzutek; o jej charakterze na pewno wiadomo więcej, niż o charakterach nieszczęsnych klatkowców.fot. Schronisko w Korabiewicachfot. schronisko w Korabiewicach

Dobijające się o rasowego (dobra: rasopodobnego, niech będzie) pieska osoby omijają Furby wzrokiem, walcząc o chihuahua czy maltańczyka. Nie dość, że podrzutek, to jeszcze jakieś guzy na listwie mlecznej, weterynarza trzeba będzie odwiedzać…

Najwyraźniej nie wiedzą, sierotki, ile razy przyjdzie im odwiedzić weterynarza ze swoim wywalczonym (oby nie – bo tacy ludzie właśnie psiaka z tej interwencji dostać nie powinni) rasowcem. Psy które tkwiły w takich warunkach iks czasu albo wręcz się w nich urodziły NIE BĘDĄ zdrowe i kwitnące i to można zagwarantować.

Ciekawe, czy ktoś kto akurat nie załapie się na pieska z fermy przygarnie ostatecznie Furby. W końcu: i to pies, i to pies – i ten miał ciężkie życie, i tamten – a decyzja o adopcji już wszak zapadła.

Reasumując: chwała wszystkim którzy się na taką adopcję porywają, wiedząc dokładnie, co się z nią wiąże.

4 thoughts on “Uzasadnione wątpliwości?

  1. Joanna

    Podczytuję stare wpisy – minęły dwa lata i właśnie mamy powtórkę z rozrywki po likwidacji “hodowli” w Dobryczu. Niestety uważam, że w takich przypadkach zdecydowanie dominuje motywacja: “dostanę rasowego pieska, ZA DARMO, i jeszcze będę chodzić w glorii i chwale, bo przecież POMOGŁEM/AM”. Tak wynika ze zdecydowanej większości komentarzy. Szczegóły takie, jak stan zdrowia tych psów i ich brak przystosowania do normalnego życia schodzą na dalszy plan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *