Wypaczanie agresji

statler3
Próbując zrozumieć rzeczywistość nadziewamy się od czasu do czasu na zjawiska, które są niepokojące, nieprzyjemne. Łatwiej się żyje sprowadzając świat do czarnobiałości i nie musząc stawiać czoła temu co postrzegamy jako negatywne. Pewnie łatwiej radzić sobie ze światem jeśli opisze się go prostymi kategoriami i nie trzeba tracić energii na analizę drobiazgów. Proste twierdzenia w których jest ziarno prawdy lub tylko obiecująco brzmią, jakoś zawsze znajdują sobie drogę do serc i chętnych głosicieli.

Joel Rea
Joel Rea

Kłopot w tym, że świat jest wystarczająco prosty jeśli przyjmie się go jakim jest. Próbując przewartościować nieskomplikowane i oczywiste zjawiska wpadamy w pułapkę krzywego lustra, w którym nic nie jest na swoim miejscu, a ponieważ wszystko jest pomieszane w gruncie rzeczy cały obraz staje się nieprawdziwy. Potem konfrontując się z rzeczywistością inną niż ta którą sobie wymarzyliśmy popadamy w nieprzyjemne emocje. W efekcie jeszcze większego niezrozumienia dalej próbujemy opisać, nazwać i uprościć. Uparcie nie przyjmując rzeczy takimi jakimi są – dalej popadamy w coraz to większą dystorsję.

Cyklicznie pojawiają się modne prawdy dotyczące ludzkiej natury (czy w ogóle natury wszechrzeczy – cokolwiek to znaczy) które pozwalają uczepić się kurczowo pewnych założeń i które przyłożone do szkła naszej wykrzywionej lunety wydają się nieco rozjaśniać obraz. Nawet jeśli dają takie poczucie to łatwo sobie wyobrazić, że jeśli coś sprawia, że wykrzywiony obraz jest wyraźniejszy to bynajmniej nie znaczy, że stał się nagle prosty, bardziej prawdziwy. Przeciwnie, prawdopodobnie po nałożeniu kolejnego filtru wykrzywił się tylko jeszcze bardziej.

Od lat dużą popularnością cieszy się jakże dobrze brzmiące i jakże kompletnie niczym nie udowodnione przekonanie, że człowiek zachowuje się agresywnie (brzydko!) dlatego, że został w jakiś sposób sprowokowany – zatem reaguje – no cóż, musi. Hipoteza (tzw. Hipotezę frustracji-agresji) opracowana dawno temu przez psychologów, dobrze wpada w ucho i oko i mimo, że nie sposób jej zweryfikować, znalazła wyznawców wśród akademików i drogę do szerokiej świadomości. Ot, przyjemnie i miło wyjaśnia źródła wszelkiego zła jakie czynią ludzie.

Różne takie fale skrajności przetaczają się regularnie przez główne trendy tego co wypada uważać w odniesieniu do psów. Innymi słowy to co uważa się w psim świecie jest odbiciem tego w co chce w danym momencie wierzyć ludzkość, a w każdym razie jakaś jej część, która ma chęć głoszenia i poczucie własnej słuszności. Ludzkość chce np. wierzyć, że ludzie są dobrzy, że jeśli postępują źle to dlatego, że reagują – nie potrafią inaczej (zostali skrzywdzeni, skrzywieni), a okazując im akceptację sprawimy, że dostrzegą w sobie dobro.

http://www.joelrea.com.au/
Joel Rea

Jako jednostki rzekomo myślące chętnie przenosimy wygodne klisze z jednych na kolejne, nieodległe obiekty. Jeżeli zwierzę, które trzymamy traktujemy jak członka rodziny zrozumiałe jest, że łatwo dopasujemy je do gotowej mapy świata, w którym zjawiska występujące u jednego i drugiego gatunku będą rządzić się tymi samymi prawami.

W ten sposób dojdziemy do np. wniosku, że pies który warczy na nas i próbuje ugryźć z pewnością robi to dlatego, że został skrzywdzony (zaniedbany, bity, męczony) i wystarczy okazać mu cierpliwość i miłość, a całe „zło” z niego ujdzie, zniknie, rozpłynie się w niebycie bo nie będzie miał już powodu być zły. Czasem będziemy mieć rację – czasem powodem wybuchów agresji będą wcześniejsze złe doświadczenia. Nie zawsze.

Jeśli gdzieś w głębi siebie obawiamy się tej agresji bardziej niż racjonalnie jest się czego bać – będziemy próbować wcielać w życie prewencyjne zasady hierarchiczne, które wprawdzie wyparte zostały przez uprawianą w epoce peace and love propagandę złych doświadczeń, ale w bezpośrednich reakcjach i zachowaniu ludzi są ciągle widoczne. Widać je w nastawieniu: jeśli sprawię że pies będzie się mnie bał, będzie znał porządek i rozumiał swoją podległość, nie dam mu szansy zachować się agresywnie. Nie zawsze.

Jednostki o umiarkowanym poczuciu własnej wartości lubią swoją rzeczywistość uzupełnić odpowiednio „podkręconym” psem. Zazwyczaj nie widzą, że agresja, którą wygenerowali, nie jest autentycznym zachowaniem, a jedynie smętną karykaturą w wykonaniu rozpaczliwie szczekającego na wstecznym psa, który nie wie, że można się inaczej zachować bo robi tylko to czego od niego zawsze oczekiwano.

Są i tacy, którzy chcą zmieniać świat na własne podobieństwo (lub może niepodobieństwo nie wnikam). W tym lepszym, nowym świecie agresji być nie ma: trzeba ją wykorzenić, walcząc z nią w imię moralnych argumentów, wszelkimi dostępnymi sposobami. Nie wiem – może mają potrzebę sprawienia, że świat będzie miejscem dobrym i bezpiecznym, może wolą wyplenić to co niepokojące i zamiast jak inni – zamknąć oczy lub przyłożyć odpowiedni filtr, chcą sprawić żeby zniknęło.
Tyle że świat nigdy bezpiecznym miejscem nie będzie.

Jak powiada mędrzec:

Gdy znasz niebo i ziemię, zwycięstwo jest niewyczerpane

O ile prościej było by po prostu przyjąć, że agresja jest, że występuje.
Że zachowania agresywne mają ważną rolę dla przetrwania gatunków.
Że nie jest (a w każdym razie nie musi być) złem, nawet jeśli czasem jej nie rozumiemy i się jej boimy.
Że jest naturalna i normalna zarówno u psów jak i u ludzi.
Że w zasadzie u psów jest prostsza, łatwiej ją poznać i przewidzieć.
Że wcale nie tak trudno ją kontrolować i nie musi stwarzać realnego zagrożenia dla nikogo.
Jeśli się boję, jeśli nie rozumiem, to po prostu nie będę się tym zjawiskiem zajmować – proste i jakie praktyczne.

Z jednej strony straszliwie ujmujemy psom widząc je przez własną dystorsję jako coś czym kompletnie nie są, z drugiej nie możemy przez nią pojąć, że rzeczywistość nie jest taka straszna jak nam się wydaje.

Bądź co bądź żaden pies nie rzuci się na człowieka dlatego, że wyraził pogląd sprzeczny z jego wyobrażeniem. W przeciwieństwie do ludzi.

http://www.joelrea.com.au/
http://www.joelrea.com.au/

 

PS. dla ciekawych filmik, który nie do końca pasował do tekstu 🙂

5 thoughts on “Wypaczanie agresji

  1. Wiele osób zapomina, że “pies agresywny” przejawia zachowania agresywne zazwyczaj tylko w konkretnych sytuacjach, czy to z powodu złych doświadczeń / skojarzeń, czy to braku wychowania, strachu, nadmiernej potrzeby obrony […], ale ciągle są to tylko zachowania agresywne, a nie “agresywny pies”, bo pies zachowujący się “agresywnie” w stosunku do innych zwierząt na spacerze może być wspaniałym psem rodzinnym i kochać zwierzęta żyjące z nim w domu np. koty, czy króliczka. No i najważniejsze, zachowania agresywne są zachowaniami społecznym nie patologią. Można psa nauczyć kontrolować te emocje, można z nimi walczyć, można je ignorować lub wzmacniać i w dużej mierze zależny od nas jaki ten nasz “agresywny” pies będzie, ale zdecydowanie zbyt często generalizujemy i nadużywamy słowa agresja.

  2. Waldorf

    Ja tam się nie zgadzam z tym komentarzem – widać w nim głębokie przeświadczenie że agresja to coś złego…, co trzeba jakoś zamieść pod dywan, zniwelować, a dlaczego? Akurat psy są agresywnym gatunkiem (no dobra, jak się popatrzy na przeciętnego cavalierka to się człowiek zastanawia, czy tak jest aby na pewno 🙂 ) bo są drapieżnikami i zwierzętami stadnymi i im ta agresja jest do różnych celów potrzebna. Można ją np. przekierować w dobrą stronę (psy myśliwskie, służbowe, pasterskie i tak dalej).
    To jest pojęcie nie nacechowane niczym, ani “dobre”, ani “złe”, obojętne po prostu.

    • Ale ja nie powiedziałam, że agresja to coś złego: jest to coś co możemy zaakceptować, przekierować na coś co jest nam potrzebne, lub wyeliminować, jeśli sobie z tym nie radzimy, ale jest to zachowanie jak każde inne i tak jak napisałeś – ani dobre, ani złe. Napisałam, jedynie że agresja jest normalnym społecznym zachowaniem. Zła jest wtedy kiedy jest objawem problemów czy braku wychowania, odreagowaniem frustracji, lęku, ekscytacji i złe wychowanie, czy nasze “nieradzenie” sobie z psem zrzucamy na rzekomą agresję -“bo on jest agresywny” zamiast coś z tym zrobić, kiedy jest to faktycznie niebezpieczna dla samego psa, czy innych. Agresja jest niczym złym, kiedy jest objawem normalnych stosunków w komunikacji między psami np. “jakiś pies jest nachalny w stosunku do innego, a inny się odgryzie / odszczeknie”, albo kiedy pies stara się bronić opiekuna – zachowanie agresywne, ale normalne, nie złe (o ile nie stanowi zagrożenia dla innych). Nienormalne jest patologiczne rzucanie się na wszystko (przyczyn może być tysiące), a opiekun zrzuca to jako winę tego, że pies jest agresywny i nic nie da się z tym zrobić. 😉 To miałam namyśli pisząc powyższy komentarz.

  3. Komandoska

    Tak sobie myślę, że pewnie znajdą się i tacy, którzy zaprzeczają psiej agresji, aby nie zburzyć sobie obrazu psa-najlepszego przyjaciela człowieka. Mam wrażenie, że często dla człowieka przyjaciel = istota bez skazy, więc najlepszy przyjaciel człowieka nie może mieć żadnej potencjalnie zagrażającej cechy. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *