Yuma

w3
Polski film pod tym intrygującym tytułem nie był zbyt dobry, ale tytuł wymyślono mu chwytliwy. Historia dotyczyła grupy młodych ludzi zajmujących się kradzieżą i przemycaniem różnych dóbr z Niemiec do naszego pięknego kraju – tytułową yumą (jumą).

Zjawisko takie, zwane też lepkimi rączkami daje się czasem zaobserwować w grupie największych miłośników psów. Tych, którzy czynnie pomagają zwierzętom, między innymi przygarniając te bezdomne.

Chodzi o niezbyt skrupulatne dopełnianie warunków prawnego wejścia w posiadanie zwierzęcia; jednym w owych warunków jest poszukiwanie dotychczasowego właściciela.

Tradycyjnie: najczęściej rzecz dotyczy zwierzaków rasowych (albo prawie-rasowych); im jakoś łatwiej na stałe przylgnąć do znalazcy lub do osoby której ów znalazca psa przekaże.

Tak czy siak, sprawa jest dosyć skomplikowana, bo z jednej strony zrozumiałe jest, że kiedy mija jakiś czas pobytu psa w nowym domu, nawiązuje się z nim emocjonalną więź, nie wspominając o poniesionych nieraz na niego wydatkach, choćby kosztach leczenia czy pielęgnacji.

Jednak… stosunkowo często już od pierwszych chwil po przygarnięciu zaczyna się budowanie legendy która pozwala na spokojnie rozporządzać jego losem.

Pies się kuli? – „Na pewno go bili”. Czytaj: biedny piesek należał do podłego sadysty niegodnego żeby posiadać jakąkolwiek żywą istotę.

Darwin-dog

Cóż, kiedy zwierzak może po prostu być uległy z natury i demonstrować oznaki podporządkowania kiedy się tylko na niego spojrzy albo przeżywać silny stres związany z całą, niełatwą przecież historią zagubienia i znalezienia się w rękach nieznanych mu ludzi.

Pies jest brudny, skołtuniony? No jasne: „nie dbali o niego!”.

Kiedy się wypuści na wędrówkę psa, zwłaszcza długowłosego, a najlepiej w brzydką pogodę, w bardzo krótkim czasie nabierze wyglądu smętnego, przeznaczonego do utylizacji mopa.

Psy krótkowłose z kolei, zwłaszcza te mało przedsiębiorcze i błąkające się w czasie mrozów błyskawicznie nabierają konstrukcji anorektycznego szkieletora.

Pies jest stary i ma, nie daj Boże, jakiś zdrowotny albo higieniczny problem typu kamień na zębach czy przepełnione gruczoły przyodbytowe? Jak wyżej – zaniedbany, właściciel do odstrzału, a my pławimy się w triumfie bo oto wreszcie zwierzak znalazł się w psim raju, jakiego dotąd nie znał.

Jeśli – o zgrozo – pies nie jest pozbawiony funkcji rozrodczych, to od razu legenda nabiera mocy: posiadał go jakiś cholerny ciemnogród który na pewno dorabiał się, rozmnażając go na prawo i lewo.

W ramach tego raju najczęściej zresztą funduje zwierzęciu się kastrację czy sterylizację zanim zdąży się ono choćby rozejrzeć po nowym domu.

Uczciwym znalazcom psów polecam garść fajnych pretekstów których można użyć żeby nie szukać poprzednich właścicieli:

Rozmazany tatuaż – jak można było kupować u hodowcy który tak niedbale kazał wytatuował psiaki? Od razu widać, że jakieś szemrane towarzystwo!”.

Kolorowa obroża –  fatalny odcień, człowiek który zakłada coś takiego na psa nie jest godny go mieć.

Brak ogłoszeń o zaginięciu psa na Facebooku – no to właściciel nie istnieje, wiadomo że poza tym społecznościowym serwisem nie ma życia, a człowiek nie używający internetu to nie zegarków repliki człowiek, tylko jakiś przeklęty Morlok.

Sam fakt, że pies się błąka, czyli zaginął – no kto nie pilnuje psa? Jakiś nieodpowiedzialny patałach, nie należy mu zwracać zwierzaka bo jeszcze znów mu zginie.

Przemiłym yumowiczom dedykuję artykulik z Kodeksu Cywilnego:

Art. 183
§ 1. Kto znalazł rzecz zgubioną, powinien niezwłocznie zawiadomić o tym
osobę uprawnioną do odbioru rzeczy. Jeżeli znalazca nie wie, kto jest uprawniony do odbioru rzeczy, albo jeżeli nie zna miejsca zamieszkania osoby uprawnionej, powinien niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu właściwy organ państwowy.
§ 2. Przepisy o rzeczach znalezionych stosuje się odpowiednio do rzeczy porzuconych bez zamiaru wyzbycia się własności, jak również do zwierząt, które zabłąkały się lub uciekły.

5 thoughts on “Yuma

  1. Martyna i Vento

    Obiła mi się o uszy historia suki hodowlanej-czempionki która zaginęła właścicielom, a właściwie nie im tylko petsitterowi- wyślizgnęła się z szelek i pobiegła za czymś…
    Oczywiście ogłoszenia, fb i tp. Po miesiącu telefon że w schronisku jest pies podobny do tej z ogłoszenia. W schronisku okazało się że sucz została wysterylizowana i już ma zapewniony dom stały! Suka miała tatuaż i to wyraźny więc…
    Welcome in Poland

    • Ewa

      Właściciel suki powinien odchodzić i to nie małego odszkodowania, zawsze ten co znajduje ma obowiązek sprawdzić czip czy tatuaż zbyt skomplikowane to nie jest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *