Zzzt!

w3

dog-971002_960_720

Zzzzt! To dźwięk, z jakim psie łapy szorują po ziemi. Czasami dołącza do tego „klang!” blokującego się mechanizmu flexi. Jednak nie o flexi (przynajmniej nie jest to główny temat) będzie teraz mowa.

Pamiętaj, właścicielu: smycz jest po prostu wysięgnikiem dzięki któremu pies znajduje się w tym miejscu, w którym sobie życzysz.

dog-728961_960_720Oczywiście najbardziej przerąbane mają rasy i nierasy małe, bo takim delikwentem łatwiej wymachiwać, od przestawiania go w dowolnym momencie o dowolną ilość centymetrów poczynając, do porywania go w powietrze (o ile ma na sobie szelki – jak wiadomo mały pies „powinien” nosić szelki bo inaczej „się dusi od obroży”, to prawda powszechnie znana, zwłaszcza wśród właścicieli miniaturek, nie zadających sobie za wiele trudu żeby je czegoś nauczyć) kończąc.

W sumie dużo trudniej robi się „zzzzt!” rottweilerem, chociaż jak ktoś ma mocno działającą obrożę albo jeszcze lepiej: halter, to też można się trochę pobawić w starszego dźwigowego.

W sumie ciekawe, że właściciele psów zazwyczaj gadający do nich bez opamiętania (jak to opowiadał Mowgli staremu Akeli „ludzie bezustannie gmerają koło ust – a to jedzą, a to palą, a to mówią”), czyli emitujący stały szum nie stanowiący dla zwierzaka żadnej informacji – przy takich okazjach, jak ta, nagle zapominają o możliwości komunikacji werbalnej, przysługującej wszak przynajmniej jednej ze stron.

animal-234789_960_720W gruncie rzeczy rzadko widzi się sytuację żeby ktoś mając psa na smyczy i chcąc, żeby ten się do niego zbliżył, po prostu zwierzę o to poprosił. No dobra, kazał mu podejść. Najprostszym i trudnym do wykorzenienia odruchem jest to nieszczęsne przyciągnięcie do siebie – bez uprzedzenia, że coś takiego planujemy.

Wydawałoby się, że drobiazg. Tylko jakoś tam świadczy o naszej nieumiejętności bycia z psem, zrozumienia, jak on – tak naprawdę – działa, jaki przekaz rozumie, a jakiego – ni w ząb, nomen omen.

No więc bezsensownego targania to on nie rozumie.

Zdarzyło mi się obserwować dwie nastoletnie dziewoje z niebrzydkim shih-tzu. Pies był uczepiony do flexi, a jego młodociana właścicielka – do poręczy przed jakąś drogerią. Drugie nastoletnie dziewczę było uzupełnieniem obrazka, nawijając z przyjaciółką ile wlezie.dog-237187_960_720

Mijały minuty i zamieniały się w kwadranse, ludzie tupotali tuż obok małego psa okrutnie już znudzonego sytuacją, ten usiłował siedzieć bez ruchu, ale czasem nie wytrzymywał i usiłował choć trochę się posunąć, na przykład unikając nadepnięcia przez jakiegoś przechodnia, nie wspominając o próbie powęszenia w powietrzu, bo pod tym sklepem było po prostu rzygawicznie.

Wtedy natychmiast rozlegało się to „zzzt!” bo młodociana właścicielka, choć umysł miała z pozoru zupełnie zajęty pogawędką, to nieświadomie odbierała poruszenia psa i wtedy do głosu dochodził odruch warunkowy, widać było, że ciężką pracą i tysiącami powtórzeń wypracowany. Kudłaczek podskakiwał (bo zzzt jest dla zzzztowanego delikwenta bardzo nieprzyjemne) i nieruchomiał, z coraz większą rezygnacją zwieszając głowę. No i tak. Młoda wróci do domu a jej rodzice pomyślą (o ile myślą – co zawsze przecież jest możliwe) że córka fajnie dba o wyproszonego z trudem pieska – na jak długie spacery go wyprowadza, kto by pomyślał, że znajdzie w sobie tyle determinacji, tak przecież nie lubiła chodzić. Piesek co prawda niezbyt mądry się trafił i niewiele rozumie, a już nauczyć go czegoś prawie nie sposób, bo to, panie, z tych ozdobnych ras to taki mały pożytek.

Zzzzt najbardziej spektakularnie wykonuje się na flexi, a ilość sytuacji w których się to dzieje jest praktycznie nieograniczona: jeśli nasz pies nie lubi innych psów, albo boi się innych psów, a w zasięgu naszego wzroku breitling repliki pojawia się nagle czworonóg; podobnie z wszelkimi poruszającymi się obiektami, ale także i wtedy, gdy po prostu człowiek chce zmienić kierunek, zwolnić, stanąć i tak dalej.

puppy-32025_960_720Zasadniczo udało mi się w końcu zrozumieć histeryczną niechęć tak zwanych pozytywistów (tu: zwolenników „pozytywnego szkolenia”, cokolwiek to znaczy) do czegoś co nazywają „szarpaniem piesków” bo podejrzewam, że kiedy mowa o operowaniu smyczą, to nie przychodzi im na myśli, bynajmniej, praca zgodna ze sztuką (to znaczy: skuteczna i taka, że pies jest w stanie zrozumieć czego od niego chcemy… albo czego nie chcemy) tylko zzztowanie, uprawiane dość powszechnie. Nic dziwnego że otrzymujemy potem zbitki wyrazowe typu „bezmyślne szarpanie” czy „okrutne ciągnięcie”, skoro owym wzorcem z Sevres staje się wykorzystywanie prostych praw fizyki bez śladu myśli o tym, że smycz powinna być narzędziem komunikacji między człowiekiem a psem.

I tak – zzztowany pies nie ma szans oduczyć się rzucania na inne psy, przechodniów czy rowerzystów, co najwyżej jest od tego mechanicznie powstrzymywany. Wyrywany na szelkach w górę yorek czy inny jamniczek miniaturowy być może jest co dnia ratowany od pożarcia przez Smoka Wawelskiego w postaci innego, większego psiska, ale głównie uczy się że świat jest niestabilny, życie – do luftu a do właściciela nie wolno mieć zaufania, bo ten przy lada okazji wyrzuca go w powietrze. I tak dalej, i tak dalej. dog-323895_960_720

O tym, jak można spróbować wykorzenić u siebie natrętne odruchy zzztowania, trochę później. Na razie szczerze życzę wszystkim psom żeby ich właściciele trochę się podkształcili ze sztuki używania smyczy. Nawet, niechby, że tej nieszczęsnej flexi, tak kochanej przez ludków pod każdą szerokością geograficzną.

2 thoughts on “Zzzt!

  1. Pomijając całe zzzyty i ciężka raczke flexi, wedlug mnie ta smycz nie daje żadnej kontroli nad psem, a jeśli pies nie potrzebuje smyczowej kontroli, na co mu w ogole smycz, tym bardziej flexi? Chyba dla zludnego poczucia “dawania wolnosci”.
    Mam fexi, ale stosuje ja bardzo rzadko, czesciej wybieram dluga linke, bo jest mniej problematyczna.
    Szkoda ze flexi ostatnio jest wciskana na niemal kazdym blogu (nie zebym byla zazdrosna czy cos, bo mi tez wciskano ale odmowilam, bo nie promuje czegos do czego nie jestem przekonana) ale w efekcie czego flexi staje sie bardzo popularne, kazdy chce je miec, bo chyba staje sie modne, a duzo osob nie potrafi, jak piszecie, skorzystac nawet ze zwyklej smyczy, wiec to flexi bedzie jak gwóźdź do trumny…
    No ale coz, bardzo szybko da sie wybic flexi z glowy: wystarzczy ze pan wlasciciel postanowi pociagnac na flexi psa, uprzednio jej nie zablokujac. Jak dobrze wymierzy i mocno szarpnie raczka trafi go w … 🙂 widzialam to na wlasne oczy, takze flexi moze wykonczyc nawet wlasciciela!

  2. Nanami

    A żeby jeszcze ten właściciel wiedział, że jest taki guziczek, którym można blokować i pieskiem manewrować…!
    Ostatnia scenka rodzajowa. Panienka z małym dzieckiem i yorczkiem na flexi, osiedlowy chodniczek, niedziela. Z sąsiedniej klatki idzie pan w garniaku do kościoła. Z przeciwka rodzinka z tymże yorkiem. Piesek oczywiście do przodu na flexi na maksa, chodnik wąski. Myślę sobie, ściągnie do siebie pieska czy nie? Grzeczność wymaga… Nie ściągnęła. Za to piesek jak tylko pana minął, to dalejże na niego z warkotem i za buty…! Oczywiście reakcji zero, pan coś niemile pod nosem rzucił. No przecież nic się nie stało, taki maluch to najwyżej pocieszny. Kurtyna opada.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *